wtorek, 3 czerwca 2014

Czy sześciopak na brzuchu jest fit?

Wiele blogów fitnessowych pełnych jest fitspiracji - zdjęć pięknych, wysportowanych dziewcząt o ciałach, w których widać ogrom włożonej w nie pracy. Część tych dziewczyn może pochwalić się mocnym, ostrym zarysem mięśni brzucha. Ba! To już nawet nie zarys - to same mięśnie. Ani grama zbędnego tłuszczu. Niezbędnego, niestety, również...

Widoczna kratka na brzuchu jest niesamowicie trudna do osiągnięcia, co jest głównym powodem jej niesamowitej popularności. W końcu mieć absy - to nie byle co. Miliony osób walczą codziennie o słynny sześciopak, nie zastanawiając się nad tym, że być może trudność w jego osiągnięciu ma swoje powody.

Gdyby ktoś mi zadał pytanie widoczne w tytule posta, powiedziałabym "nie", ale zaraz zastanowiłabym się - jak funkcjonuje w dzisiejszym społeczeństwie słowo "fit"? Docelowo miało oznaczać zdrowy styl życia - regularną aktywność fizyczną, spożywanie nieprzetworzonej żywności w odpowiednich (dostosowanych do aktywności, a nie głodowych) porcjach, brak nałogów. Wydaje się, że termin ten uległ w końcu modyfikacji i przez wielu jest rozumiany jako kolejna skrajność:
 "nie pozwól sobie na więcej niż dwa dni bez ćwiczeń, dąż do jak najmniejszej ilości tkanki tłuszczowej, podporządkuj swoje życie w 100% swojej sylwetce, jesteś frajerem, jeśli raz na miesiąc zjesz ciastko i jeśli masz oponkę na brzuchu"

Czy to jest zdrowe?

Z sześciopakiem na brzuchu jest tak, że ukazuje się przy bardzo niskiej zawartości tkanki tłuszczowej. Chodzi mi tu o tak wyraźne zaznaczenie, jakie pokazują ilustrujące post zdjęcia. Owszem, podoba mi się taki widok i doceniam ogrom pracy i wyrzeczeń, jakie należało włożyć, by uzyskać taki efekt. Ale czy kobieta mająca taką kratę może uważać się za w pełni zdrową?

źródło
Kobiety nie bez powodu mają genetycznie więcej tkanki tłuszczowej w organizmie niż mężczyźni (20-30% vs 10-20%). Sześciopak ukazuje się natomiast w pełnej krasie dopiero w okolicach 10-12% zawartości tłuszczu. Kobieta nie jest w stanie normalnym żywieniem osiągnąć tak niskiego poziomu, bo nie jest to dla niej naturalne. Konieczne są więc ścisłe, niskokaloryczne diety i ogromna ilość ćwiczeń - obie rzeczy wyniszczające organizm, który nagle nie dostaje tyle ile potrzebuje i zmuszany jest do zbyt częstego, wyczerpującego wysiłku. Ok, według obecnych norm jest fit - ale już nie jest zdrowy. Wbrew pozorom nie jest nawet zadbany, bo i ciało, i umysł są dosłownie katowane; życie podporządkowane jest już nie dobrej kondycji, ale tym kilku kostkom mięśni. 

Zbyt niski poziom tkanki tłuszczowej zaburza również gospodarkę hormonalną i przyczynia się m.in. do spadku płodności - nie tylko u kobiet, ale także i mężczyzn. Oczywiście, możliwość posiadania dzieci jest osobistą sprawą każdego człowieka i na pewno znajdą się kobiety które fakt braku miesiączki przyjmą z radością (raczej nie mężczyźni, gdyż upośledzona płodność objawia się u nich w tym przypadku impotencją), niemniej jednak - brak menstruacji u młodej kobiety wskazuje na to, iż z organizmem dzieje się coś nie tak, a więc nie jest on zupełnie zdrowy. Wybitnie niski poziom tkanki tłuszczowej źle wpływa na pracę serca, obniża odporność i zaburza pracę wszystkich układów w ludzkim organizmie, od pokarmowego przez nerwowy, aż po kostny.

Sama dostałam po tyłku zaburzeniami hormonalnymi, nie schodząc nawet do aż tak niskiego poziomu, i szybko zdałam sobie sprawę z tego, że zdrowie jest najważniejsze i warto poświęcić dla niego mocno wyrzeźbiony brzuch (do którego zresztą było mi jeszcze daleko - przystopowałam jednak w ostatniej chwili).

Pamiętajcie, że każdy organizm jest inny i to, że Wasza koleżanka przy 15% BF (body fat) czuje się świetnie i jeszcze miesiączkuje, nie znaczy, że Wy przy 18% będziecie mieć podobnie. Poza zawartością tłuszczu liczy się również ogólna waga i ilość wykonywanych ćwiczeń - normalnej osobie, bez treningów pod okiem profesjonalisty i dopiętej na ostatni guzik diety, łatwiej będzie za bardzo schudnąć niż przybrać 7-10 kilogramów mięśni.

Poza kwestiami zdrowotnymi warto mieć na uwadze dwie inne rzeczy. Wiele osób utrzymuje niski poziom tkanki tłuszczowej przez bardzo krótki czas (zawodniczki bikini fitness są w najwyższej formie jedynie tuż przed i w trakcie zawodów - po ich zakończeniu wracają do mniej restrykcyjnej diety i przybierają na wadze) i stawianie sobie zdjęcia takiej osoby jako inspiracji do osiągnięcia długotrwałego celu będzie ogromnym stresem i dla ciała, i dla psychiki. Po drugie - żyjemy w świecie Photoshopa i na każde zdjęcie znalezione w sieci należy brać poprawkę.

źródło

16 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Cieszę się że Ci się przydał :)

      Usuń
  2. Twój post trafia do mnie tym bardziej dlatego, że moją główną zmorą jest brzuchol właśnie, jak lubię go nazywać. Jednakże w przypadku kobiet nie podobają mi się zbyt mocno wyrzeźbione brzuchy, choć tak jak i Ty, doceniam wysiłek i poświęcenie wiążące się z wypracowaniem "sześciopaka". Sama dążę głównie do tego, by mój napompowany jak balonik brzuchol spłaszczyć i wiem, że to osiągnę głownie dzięki diecie, nad którą pomalutku i stopniowo zaczynam pracować. Są dni, kiedy jestem zadowolona z jego wyglądu, ale są też takie, kiedy wyglądam niczym w ciąży, taka mała rosyjska ruletka.
    Podsumowując, stuprocentowo zgadzam się z tym, co napisałaś, nic dodać, nic ująć, zatem nie będę się już niepotrzebnie rozpisywać :)

    PS: Wiesz, że to dzięki przeglądaniu Twojego bloga i Twoich wpisów zdecydowałam się na zakup mojej pierwszej w życiu szminki? Padło na Rimmel Lasting Finish nr. 19 ;) Zobaczymy, jak będzie mi się ją nosić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzuch bywa największą bolączką wielu kobiet, ja też mam dni gdy patrzę na swój bardzo krytycznie. Na szczęście uzyskanie płaskiego brzucha nie jest bardzo trudnym procesem - chociaż wymaga regularności i samodyscypliny - jestem więc pewna że prędzej czy później osiągniesz swój cel. Masz rację, to dieta jest w dużej mierze odpowiedzialna za wygląd brzucha, chociaż oczywiście przydatne są także ćwiczenia wzmacniające mięśnie.

      Bardzo się cieszę że zainspirowałam Cię do kupna pomadki! Mam nadzieję że będziesz z niej zadowolona, może będzie początkiem większej kolekcji :)

      Usuń
  3. Mi się nie podobają takie brzuchy. Lubię płaskie, ewentualnie delikatnie zarysowane, ale to jest dla mnie już przesadne. Jak komuś zależy na zawodach, to jasne, niech robią, co chcą, ale tak na co dzień nie chciałabym czegoś takiego oglądać.
    Tym bardziej przekonały mnie do tego wypisane aspekty zdrowotne. Skoro organizm się broni zaprzestając miesiączkować, to znaczy, że coś jest nie tak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto lubi - tych na zdjęciach powyżej nie uznaję za brzydkie, ale jednak moim ideałem są brzuchy o nieco mniej wyrazistych mięśniach (brzuch Zuzki Light to dla mnie taka górna granica).

      Działanie przeciwko swojemu organizmowi jest bardzo nierozsądne, w końcu zdrowie ma się tylko jedno.

      Usuń
    2. Według mnie te zdjęcia są brzydkie. Tak widoczne mięśnie wyglądają karykaturalnie.

      Usuń
    3. Jakby tak spojrzeć w bardziej naukowego punktu widzenia - mocno zarysowane mięśnie u kobiet podobają się raczej niewielu, bo człowiek jest ewolucyjnie zaprogramowany na to, by dostrzegać atrakcyjność w tym, co zdrowe i co zapewni jego genom przetrwanie w postaci potomka. Sześciopak --> mało tłuszczu ---> trudności z zajściem w ciążę. Aczkolwiek na pewno jakiś wpływ na postrzeganie umięśnionych kobiet mają media, które od lat wmawiają nam, że idealna kobieta ma płaski, ale gładki brzuch.

      Gdyby posiadanie kraty nie było obarczone tak wielkim zagrożeniem zdrowia, pewnie dążyłabym do wyglądu brzucha takiego, jak na pierwszym zdjęciu (drugie jest jednak zbyt hardkorowe). Ale jednocześnie musiałabym sobie zrobić piersi bo płaskoklacie przy takim brzuchu tworzy niemiły moim gustom obrazek.

      Usuń
  4. Ja się cieszę z tego, że mam 2 wcięcia i 2/6 górnych kostek sześciopaka. I to mi wystarczy, bo wiem, że nigdy nie będę się katować, żeby zejść do 15% bf. W kwietniu miałam 20%, teraz pewnie już koło 17-18 i myślę, że jest akurat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, taka ilość jest optymalna i nie ma co schodzić niżej - to zdrowy % pozwalający jednocześnie na posiadanie ładnie wyrzeźbionego brzucha.

      Usuń
  5. O właśnie,o tym nie raz pisałam,że teraz słowo fit jest często brane tak jak nie trzeba,a takie zdjęcia niekiedy budzą wiele presji . A przecież bycie fit to tak jak piszesz zdrowy styl życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - dziewczyny napatrzą się na te brzuchy i marzą o identycznych, nie zdając sobie sprawy, że to niesamowicie trudne do osiągnięcia, a przede wszystkim szkodliwe dla zdrowia.

      Usuń
  6. świetny post :) ja uważam że fajnie zarysowany brzuch na Tak - 6-pak Nie - kobieta ma byc zdrowa i sexi a nie robokop :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jestem za tym by mówić, co kobieta powinna mieć/robić, bo kobieta nic nie powinna :) - ale fakt faktem, taki wygląd u kobiety jest bardzo daleki od naturalnego.

      Usuń
  7. można powiedziec kontrowersyjny temat, zawodniczki fitness maja czesto problemy np z miesiaczka z powodu rygorystycznej diety.... najwazniejsze to byc zdrowym i nie zwariowac w dazemiu do tego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wpis!!!!!!! Wreszcie racjonalne podejście:)

    OdpowiedzUsuń