Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 lutego 2015

Oczyszczanie siłami natury - peeling do twarzy Sylveco

Dziś czas na produkt Sylveco, po który prawdopodobnie nie sięgnęłabym, gdyby nie to, że oferowany był w zestawie z kremem. Recenzowany peeling swoje zdzierające właściwości zawdzięcza korundowi, który nie jest mi obcy, wiedziałam więc, że będzie dobrym produktem - z tym że moja skóra ostatnio obywała się bez peelingów dzięki kwasom i mydłom. A jednak, okazało się że odrobina zdzierania bardzo jej służy.


Sylveco, oczyszczający peeling do twarzy

Gdzie? Wybrane apteki, Sylveco.pl, Ekopiękno, drogerie o lokalnym zasięgu | Za ile? Ok. 20 zł / 75 ml

OPAKOWANIE

Lekki, plastikowy słoiczek z solidnie dokręcanym wieczkiem. Jedyne, co może przeszkadzać to to, że czasem peeling dostaje się pod nakrętkę i utrudnia zamykanie. Pomijam nieprzyjemne zgrzytanie przy zakręcaniu, bo to już kwestia estetyki.

ZAPACH I KONSYSTENCJA

Zapach, jak w przypadku wszystkich produktów Sylveco, jest skutkiem połączenia nut naturalnych składników produktu, a więc jest wyrazisty i specyficzny. Tutaj mamy ziołowo-herbacianą mieszankę. Daleko jej do sztucznie wygenerowanych kompozycji, więc na początku może zaskoczyć, ale w gruncie rzeczy jest przyjemna.

Konsystencja peelingu jest lekka i kremowa. Produkt jest w stanie stałym, nie spływa z rąk. Drobinek korundu na pierwszy rzut oka nie widać, ale niech to was nie zraża - są bardzo ostre i potrafią dać czadu.


DZIAŁANIE

Peeling rozprowadza się po twarzy z łatwością. Korund znany jest ze swojej twardości i mówi się o nim głównie jako o bardzo mocnym zdzieraku, ale dzięki kremowej formule produktu Sylveco tę siłę można stopniować. Po dodaniu większej ilości wody i przy lekkim nacisku dłoni, peeling będzie bardziej delikatny, chociaż na pewno nie nada się dla osób o wrażliwej skórze. Mała ilość wody i intensywny masaż będą skutkować solidnym zdzieraniem martwego naskórka. Niezależnie od wybranej metody, skóra zostanie dogłębnie oczyszczona, i to bez podrażnień. 

Efekt - bajecznie gładkie lico pozbawione suchych skórek i zanieczyszczonych porów. Peeling nieco nawilża oraz natłuszcza, pozostawiając na skórze cienką ochronną warstwę.


SKŁAD
Aqua, Alumina, Glycine Soya Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glycerin, Caprylic/Capric Trigliceryde, Glyceryl Stearate, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Vitis Vinifera Seed Oil, Equisetum Arvense Extract, Cera Alba, Cetyl Alcohol, Benzyl Alcohol, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil
Poza korundem (drugie miejsce w składzie) mamy między innymi masło shea, ekstrakt ze skrzypu polnego, olej z pestek winogron czy wosk pszczeli. Same dobroci, które nawilżają, odżywiają i wygładzają skórę.

PODSUMOWANIE

Udany produkt o przyjaznym składzie. Używam tego peelingu z przyjemnością, stał się cotygodniowym elementem mojej pielęgnacji i chętnie sięgnę po niego ponownie, kiedy obecny egzemplarz się skończy.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Peeling na piątkę za piątkę - Farmona Tutti Frutti

Nie lubię przepłacać na kosmetykach do ciała - szukam tanich i dobrych rozwiązań, i ta zasada tyczy się również peelingów. Któregoś razu, w ramach programu zaciskamy pasa, sięgnęłam po maleństwo firmy Farmona - nie spodziewałam się zbyt wiele, a okazało się, że dostałam naprawdę dobry produkt. 

Farmona, Tutti Frutti, Peeling do ciała "Melon i arbuz"
Gdzie? Jasmin, Mediq, Natura, Auchan, SuperPharm | Za ile? 4,90zł/120ml

OPAKOWANIE

Solidna butelczyna o pojemności 120 ml, zamykana na klapkę, z otworem odpowiedniej wielkości. Plastik, z którego jest wykonana jest bardzo twardy, co może przysporzyć problemów z wydobyciem produktu, gdy zostanie go niewiele.

ZAPACH I KONSYSTENCJA

Producent zapowiedział obecność melona i arbuza i obietnicy dotrzymał. Kompozycja obecna w peelingu doskonale oddaje świeżą i słodką woń tych owoców, jeśli je lubicie - będziecie zachwycone. Zapach jest naprawdę mocny i utrzymuje się w łazience jakiś czas po aplikacji. Na początku mi nie odpowiadał - z czasem zaczęłam za nim szaleć. 

Konsystencja jest dokładnie taka, jakie w peelingach lubię - brak tu galaretowatości, produkt dobrze trzyma się dłoni, nie spływa i nie odpada. Aplikowany na wilgotną skórę sunie jak mu rozkażemy. Drobiny nie są może szczególnie wielkie, ale za to twarde i ostre, i co ważne - jest ich bardzo dużo. 


DZIAŁANIE

Kiedy kupowałam Tutti Frutti, oceniając jego rozmiary jak i cenę, spodziewałam się raczej delikatnego masażysty niż zdzieraka. Peeling miło mnie zaskoczył! W niepozornym ciałku kryje się ostry zawodnik. Naprawdę daje popalić skórze, zdziera aż miło. Jeśli lubicie intensywne drapanie, to Tutti Frutti będzie jak znalazł. 

Drobiny nie rozpuszczają się w wodzie, więc możemy masować ciało do znudzenia. W czasie masażu produkt zaczyna się lekko pienić - poza ścieraniem martwego naskórka również myje. Koniec końców skóra jest oczyszczona, gładka, miękka. 


Peeling doskonale nada się do stosowania w miejscach, gdzie skóra jest grubsza; na dekolt czy piersi może być zbyt mocny i warto aplikować go tam z ostrożnością. Nie pozostawia żadnego filmu. Mojej skóry nie podrażnia ani nie wysusza, ale i nie można spodziewać się po nim właściwości natłuszczających czy nawilżających. Nie od tego jest, więc się nie czepiam.

Ciężko mi ocenić wydajność, gdyż zwykle używam więcej peelingu niż to potrzebne - taka nieuleczalna przypadłość ;) Patrząc jednak w miarę obiektywnie, oceniam, że powinien wystarczyć na 8-10 użyć. 

SKŁAD


PODSUMOWANIE

Peeling, który może wiele. Pierwszorzędnie usuwa martwy naskórek, gwarantuje przemiły i dokładny masaż, a do tego pachnie upajająco. Na pewno do niego wrócę!

niedziela, 25 sierpnia 2013

Chwila przyjemności dla dłoni z Marion: termoaktywny duet

Ostatnio mam bzika na punkcie swoich dłoni i lubię fundować im nadprogramowe przyjemności, jak peelingi i maseczki. Przez długi czas średnio o nie dbałam, ale od paru lat darzę je coraz większą atencją i do odżywek do paznokci i kremów czasem dołączają takie zestawy jak opisany niżej duet z Marion.

Marion
Termoaktywny duet do dłoni
Peeling + serum


OD PRODUCENTA
Peeling na bazie naturalnych łupin z orzecha, zawiera kompleks rozgrzewający, który pobudza krążenie, przyspiesza wchłanianie i działanie składników aktywnych. Delikatnie złuszcza naskórek, zmiękcza zrogowacenia, nadając skórze dłoni wyjątkową miękkość i gładkość.

Kremowe serum regeneruje i wygładza suchą oraz zniszczoną skórę dłoni. Unikalna formuła zawiera glicerynę oraz olej ze słodkich migdałów, które tworzą na skórze delikatny film zabezpieczający naskórek przed nadmiernym wysuszeniem i podrażnieniami. Dodatkowo ekstrakty z cynamonu i imbiru działają antyseptycznie i rozgrzewająco. Witaminy E, A i F pomagają zlikwidować szorstkość skóry oraz utrzymać jej prawidłową wilgotność.
OPAKOWANIE 

Szata graficzna wygląda estetycznie, na etykietach nie brakuje informacji o produkcie. Uważam jednak, że składy wydrukowane są ciut zbyt małą czcionką…  Poza tym, aby dostać się do wnętrza, trzeba użyć zębów albo nożyczek.
1/3

ZAPACH I KONSYSTENCJA

Zapach to jedna z najlepszych cech tego kosmetyku. To ciepła, pozbawiona chemicznych nut mieszanka cynamonu i pomarańczy. Peeling pachnie mocno, serum bardziej subtelnie, sama woń utrzymuje się na skórze do kilku godzin po aplikacji.

Jeśli chodzi o konsystencję, oba produkty dobrze trzymają się dłoni i bez problemu rozprowadzają. Zawartość drobinek peelingujących mogłaby być jednak nieco większa.
2.5/3

DZIAŁANIE


O termoaktywności możemy mówić tylko w przypadku peelingu i tylko w pierwszej chwili rozsmarowywania produktu. Bardzo przyjemne uczucie.

Peeling faktycznie dobrze wygładza dłonie, ale naprawdę wolałabym, gdyby tych łupin orzecha było więcej. Osoby o wrażliwszej skórze dłoni pewnie byłyby zadowolone, ja jednak nie lubię wrażenia, że masuję się kremem z wrzuconymi jakby przypadkowo drobinami. Jednak... Grunt że działa, a do tego skutecznie odpręża :)

Serum właściwie można byłoby rozdzielić na dwa użycia, 5ml bowiem pokrywa dłonie dość grubo. Ponieważ czekamy na wchłonięcie się produktu, większej ilości musimy dać na to więcej czasu. Po jakichś 15 minutach niewchłonięte resztki zwyczajnie wmasowałam.


Cały efekt widoczny jest dopiero po delikatnym umyciu dłoni (przed mogą się trochę kleić). Skóra jest bardzo gładka i miękka jak aksamit, cudownie przyjemna w dotyku. Nie mogłam przestać się głaskać, dłonie były jak nowe!

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie dwie rzeczy. Pierwsza: słabe nawilżenie. Druga: krótkotrwały efekt.  Niestety mimo całej miękkości nadanej dłoniom czułam niedosyt, brakowało im odżywienia, a po dłuższym myciu dłoni, po paru godzinach od aplikacji skóra była jedynie minimalnie bardziej gładka niż przed nią. 
11/15

SKŁAD

Peeling:


Propylene Glycol - nawilża i wspomaga działanie konserwujące. Może powodować podrażnienia na skórze chorobowo zmienionej
Zeolite - glinka, silnie oczyszcza, detoksykuje i mineralizuje skórę
Glycerin - nawilża
Kaolin - glinka biała, wchłania sebum i ułatwia rozprowadzanie kosmetyków
Stearic Acid - substancja renatłuszczająca, odbudowuje warstwę lipidową naskórka
Glyceryl Stearate - emulgator i emolient, tzn. tworzy na powierzchni skóry film zapobiegający nadmiernemu odparowywaniu wody
PEG-100 Stearate - emulgator
Cetearyl Alcohol - emolient
Ceteareth-20 - subst. myjąca, usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry
Cetyl Alcohol - emolient.
Walnut Shell Powder - proszek z łupin orzecha, w kosmetyku pełni funkcję peelingującą
Polysorbate-80 - emulgator
Cetyl Acetate - substancja natłuszczająca, nawilżająca, wygładzająca
Stearyl Acetate - emolient
Oleyl Acetate - emolient
Acetylated Lanolin Alcohol - emolient
Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olej ze słodkich migdałów, emolient 
Isopropyl Myristate - emolient, ponadto nadaje poślizg przy rozmarowywaniu
Poliethylene - substancja ścierająca
PEG-12 Dimethicone - emolient
Parfum - substancja zapachowa
Isobutyloparaben, Methylparaben, Phenoxyethanol, Propylparaben, Ethylparaben, Butylaparaben - subst. konserwujące
Limonene, Eugenol, Cinnamal, Coumarin - subst. zapachowe

Serum:


Stearic Acid - substancja renatłuszczająca, odbudowuje warstwę lipidową naskórka
Isopropyl Myristate - emolient, ponadto nadaje poślizg przy rozmarowywaniu
Cetearyl Alcohol - emolient
Ceteareth-20 - subst. myjąca, usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry
Propylene Glycol - nawilża i wspomaga działanie konserwujące. Może powodować podrażnienia na skórze chorobowo zmienionej
Urea - subst. nawilżająca
Dicapryryl Carbonate - emolient
Paraffinum Liquidum - emolient
Polysorbate-80 - emulgator
Cetyl Acetate - substancja natłuszczająca, nawilżająca, wygładzająca
Stearyl Acetate - emolient
Oleyl Acetate - emolient
Acetylated Lanolin Alcohol - emolient
Cetyl Alcohol - emolient
Glycerin - nawilża
Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olej ze słodkich migdałów, emolient 
Polysorbate-20 - emulgator
Alcohol Denat. - subst. rozpuszczająca
Butyrospermum Parkii Butter - masło shea, emolient, wykazuje działanie regenerujące
Cyclopentasiloxane - emolient
Dimethiconol - substancja renatłuszczająca, emolient
Glyceryl Stearate - emulgator i emolient, tzn. tworzy na powierzchni skóry film zapobiegający nadmiernemu odparowywaniu wody
PEG-100 Stearate - emulgator
Panthenol - subst. nawilżająca 
Zingiber Officinale Root Extract - ekstrakt z korzenia imbiru, działa antyseptycznie i nadaje zapach
Cinnamomum Zeylanicum Bark - olejek z kory drzewa cynamonowego, działa antyseptycznie, rozgrzewająco, nadaje zapach
Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer - polimer, substancja kondycjonująca, nawilża i zmiękcza
Carbomer - zagęstnik
Allantoin - substancja silnie nawilżająca, łagodzi podrażenienia, działa przeciwzapalnie i wzpomaga procesy regeneracji
Parfum - subst. zapachowa
Isobutyloparaben, Methylparaben, Phenoxyethanol, Propylparaben, Ethylparaben, Butylaparaben - subst. konserwujące
Triethanolamine - regulator PH
Limonene, Eugenol, Cinnamal, Coumarin, Linalool, Citral, Benzyl Cinnamate - subst. zapachowe

Analizując skład przestaję się dziwić, że dłoniom brakowało nawilżenia, mimo że były jedwabiste w dotyku. Produkt zawiera mnóstwo emolientów, które zapobiegają wyparowywaniu wody z naskórka, przez co zmiękczają i wygładzają, za to substancji bezpośrednio nawilżających jest niewiele i często zajmują one niskie miejsca (jak Panthenol czy Allantoin). Składy są bardzo długie, a obiecane przez producenta ekstrakty znajdują się gdzieś w połowie lub na szarym końcu.

WYDAJNOŚĆ

Standardowo na raz, ale powinno bez problemu wystarczyć na dwie aplikacje.
3/3

DOSTĘPNOŚĆ

Słabo – zestaw widziałam (i kupiłam) w sieci Drogerie Polskie, nie rzucił mi się w oczy w innych miejscach.
0/3

CENA

Ok. 2zł.
3/3

SUMA PUNKTÓW: 20,5/30

Chętnie wrócę do tego produktu zimą, gdy i działanie, i termoaktywność, i zapach, będą jak najbardziej w cenie. Ten duet to rozgrzewająca chwila relaksu dla ciała i zmysłów o świetnym, chociaż stosunkowo krótkotrwałym działaniu. Za taką cenę jednak – nie ma czego żałować! Gdyby tylko ta przyjemność była lepiej dostępna…

czwartek, 22 sierpnia 2013

Naturalnie: korund w roli peelingu

Od pewnego czasu stawiam na coraz bardziej naturalną pielęgnację, zwłaszcza jeśli chodzi o skórę twarzy. Jednym z pierwszych wyborów było zamienienie drogeryjnego peelingu na korund.


Korund jest przede wszystkim pozbawiony niepotrzebnej chemii. Żadnych alkoholi, parabenów, parafiny, silikonów, substancji zapachowych... Czysty minerał. Co prawda w/w składniki nie czynią mi krzywdy, ale skoro mam wybór, to chcę kierować się ku jak najprostszym rozwiązaniom. Wystarczająco dużo chemii jest w innych produktach.

Po drugie, twardość. Korund zajmuje dziewiąte miejsce w dziesięciostopniowej skali twardości Mohsa, a więc jest jedynie o klasę niżej od diamentu. Daje twarzy prawdziwy wycisk i doskonale ściera martwy naskórek. Mimo że drobiny korundu są dość ostre, nie powinny zrobić krzywdy, o ile nie robimy peelingu więcej niż dwa razy w tygodniu. Poza tym każdy dobrze zna swoją skórę i wie, co może jej zafundować :) moja uwielbia intensywne złuszczanie i po porządnym szorowaniu jest najwyżej lekko zaczerwieniona. 


Korundu samego w sobie oczywiście nie można stosować, bo dostajemy go w postaci sypkiej. Aby nadać mu poślizg i przyczepność, mieszamy go np. z żelem do mycia twarzy/ciała, kwasem hialuronowym czy wybranym olejem (albo i tym, i tym). Wybór jest wielki i zależy wyłącznie od naszych upodobań i preferencji skóry. Ja zdecydowanie wolę kwas hialuronowy, ponieważ dzięki niemu korund o wiele lepiej się zmywa. Po zmieszaniu z olejem, zwłaszcza gęstym, w pozbycie się peelingu z twarzy trzeba włożyć więcej wysiłku. Z drugiej strony, po oleju twarz staje się dużo gładsza, miękka i nawilżona, podczas gdy korund + kwas dają u mnie jedynie efekt wygładzenia i trochę przyjemnej świeżości. Lepszy koloryt skóry przychodzi w wyniku regularnego peelingowania niezależnie od użytej substancji :)

Według moich obliczeń, 200g korundu powinno wystarczyć na co najmniej 80 aplikacji. Nawet dodając koszty dodatkowych produktów, taki peeling okazuje się dobrą inwestycją.


Korund mikrokrystaliczny zamówiłam na ZrobSobieKrem.pl za 8,90zł. 

piątek, 7 czerwca 2013

Oszukać czas, czyli żel Under Twenty

A, no dobra. Nie ma co kręcić – under twenty już nie jestem, ba, od kilku dni nawet i twenty nie. Mimo to produkty z tej serii spełniają moje potrzeby i nawet po błądzeniu w nowościach, ostatecznie do nich wracam. Na dziś przygotowałam recenzję produktu 3w1. Czy spełnia wszystkie obietnice, jak mają się nasze relacje i kształtuje wspólna przyszłość? Tego dowiecie się z poniższego tekstu.

UNDER TWENTY
ANTI ACNE
3w1
Żel myjący + peeling złuszczający + maska regulująca


SŁOWO OD PRODUCENTA
Preparat aktywnie i głęboko oczyszcza skórę, eliminuje zaskórniki i niedoskonałości skóry, redukuje trądzik.
Zależnie od zastosowania, daje efekt:
1. żelu myjącego: dla głębokiego oczyszczenia
2. peelingu złuszczającego: dla skutecznego odblokowania porów, złuszczania martwego naskórka
3. maseczki: długotrwałe matowanie, regulacja przetłuszczania skóry
Zawiera składniki aktywne: aktywny cynk + glinka matująca + drobinki peelingujące + wyciąg z cytrusów.

OPAKOWANIE

Solidna tubka z twardego plastiku o pojemności 150ml. Nie niszczy się, nie pęka, nie odbarwia. Klapka chodzi jak w zegarku i nie prawa samoistnie się otworzyć. Opakowanie zawiera wszystkie niezbędne informacje, więc wiemy, skąd (skład), po co (działanie) i jak (stosowanie).

Problemy zaczynają się przy wydobyciu produktu. Już kij z tym, że nie wiadomo, ile go zostało. Miałam już kilka egzemplarzy tego żelu i za każdym razem wychodził bez problemu. Teraz żeby wycisnąć odpowiednią ilość, trzeba się namęczyć, wychodzi naprawdę topornie. Wyczuwam tu zmianę konsystencji – o tym niżej – ale producent mógł przewidzieć, że i opakowaniu przydałby się mały lifting (niestety zmienił tylko szatę graficzną).

Ponadto tubka intensywnie brudzi się podczas użytkowania. 
2.5/5


ZAPACH I KONSYSTENCJA

Zapach jest raczej delikatny, nie wyczuwam w nim chemii, wręcz przeciwnie, pomiędzy mieszanką substancji zapachowych przebija się woń glinki.

Żel jest suchy i zbity. Pamiętam wcześniejszą wersję tego kosmetyku i był nieco rzadszy. Ten jest aż zbyt gęsty na moje gusta – i przez to zresztą tak ciężko wydobywa się go z tubki. Po połączeniu z wodą da się go dość łatwo rozprowadzić po twarzy, ale w pierwszej chwili jest nieco tępy i lubi sobie odpaść.
Plusem jest bardzo duża ilość drobinek peelingujących. Są drobne, ale ostre i gęsto upakowane.
3.5/5


DZIAŁANIE

Ta seria Under Twenty ma za zadanie przeciwdziałać trądzikowi. Trądziku nie mam, ale wypryski i owszem od czasu do czasu się zdarzają. Możecie powiedzieć, że stosuję zbyt inwazyjne metody i powinnam przestawić się na delikatniejsze produkty. Niewykluczone, ale póki co, Anti Acne mi odpowiada.

Producent zaleca używać go 2-3 razy w tygodniu. Ja używam go raz dziennie, przy czym ze względu na mocne działanie peelingujące, najczęściej jedynie delikatnie masuję twarz. Tu wspomnę, że mojej skórze jest daleko do wrażliwości i trudno ją podrażnić. Codzienne stosowanie tego żelu na pewno nie jest dla każdego.

Dla mnie Under Twenty 3w1 stanowi ostatni etap oczyszczania twarzy i dobrze sprawuje się w tej kwestii. Cera po jego użyciu jest odświeżona i ostatecznie pozbawiona resztek makijażu. Tak wyraźnego uczucia czystości nie daje mi sam płyn micelarny. Ale uwaga, żel sam w sobie na pewno nie usunie ciężkiego podkładu czy tuszu i do demakijażu nie ma sensu go stosować.

Peeling – pierwsza klasa. Nie ślizga się po skórze, jest solidnym zdzierakiem. Naprawdę czuć, że złuszcza co potrzeba, przy czym nie wywołuje uczucia „żywego ognia” jak choćby nieodżałowany Synergen. Cera rzeczywiście staje się gładsza, choć nie jest to gładkość pupy niemowlaka.

Z zaskórnikami nie radzi sobie w ogóle, ale ładnie matuje i na dłuższą metę ogranicza przetłuszczanie się skóry (jednocześnie nie przesuszając). Skutecznie ściąga pory.
Nie używałam tego kosmetyku jako maski, więc nie mogę się wypowiedzieć o ostatnim z trzech zastosowań.
8/10

SKŁAD


Aqua – woda. Podstawa kosmetyku.
Kaolin – glinka porcelanowa, jedna z najdelikatniejszych. Zawiera wiele mikroelementów, m.in. krzem, glin, żelazo, magnez, cynk i wapń oraz sole mineralne. Polecany dla cery tłustej i mieszanej w uwagi na właściwości matujące. Doskonale wchłania sebum, a zawarty w nim glin powoduje ściąganie porów.
Cocamidopropyl Betaine - substancja myjąca i pianotwórcza. Usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów, łagodna dla skóry i błon śluzowych, łagodzi ewentualne działanie drażniące anionowych substancja powierzchniowo czynnych.
Polyethylene - substancja ścierająca zrogowaciały naskórek.
Coco-Glucoside - substancja myjąca, usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów, łagodna dla skóry i błon śluzowych; emulgator.
Acrylates Copolymer - pozostawia na włosach, skórze film, dzięki któremu zmiękcza i wygładza; przedłuża trwałość kosmetyku i wiąże poszczególne składniki.
Glycerin - hydrofilowa substancja nawilżająca.
Triethanoalamine - pozwala na uzyskanie odpowiedniego pH kosmetyku.
Disodium EDTA - zwiększa trwałość kosmetyku, zapobiega zmianom barwy oraz konsystencji produktu gotowego.
PEG-18 Glyceryl Oleate – emulgator.
Propylene Glycol - Hydrofilowa substancja nawilżająca skórę; może powodować podrażnienia, jeśli stosuje się go na zmienioną chorobowo skórę.
PEG-120 Methyl Glucose Trioleate - tworzy na powierzchni skóry warstwę okluzyjną, która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni. Emulgator.
Zinc Gluconate – glukonian cynku, wykazuje działanie bakteriostatyczne, ściągające i regulujące wydzielanie sebum.
Alcohol Denat. – jest bardzo dobrym środkiem rozpuszczającym; ma działanie tonizujące, oczyszczające, odtłuszczające i odświeżające.
Citrus Aurantium Dulcis Extract – olejek z kwiatów drzewa pomarańczy. Wykazuje działanie oczyszczające i kondycjonujące skórę. Wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych.
Methylparaben, methylchloroisothiazolinone, methylisothiazolinone – substancje konserwujące.
Parfum – substancja zapachowa.
Benzyl Alcohol – alkohol aromatyczny, substancja zapachowa i konserwująca.
Limonene, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Geraniol, Hydroxycitronellal, Citral – substancje zapachowe.
CI 42090 – niebieski barwnik.

Podoba mi się brak silnych detergentów w składzie (SLS, SLeS itd.), wysoka pozycja glinki, a alkoholu  - bliżej końca niż początku.

WYDAJNOŚĆ

Znakomita! Raz użyty, nawet codziennie, wystarcza na kilka miesięcy.
5/5

DOSTĘPNOŚĆ
Praktycznie w każdej drogerii.
5/5

CENA
15zł/150ml
4.5/5

SUMA PUNKTÓW: 28,5/35

Od siebie - polecam. Ten żel sprawuje się dobrze nie tylko na nastoletniej cerze. Jeśli nie macie wrażliwej skóry, nie ma przeszkód do wypróbowania. Anti Acne 3w1 spełnia obietnice producenta i nie zawiera w składzie syfu; sam brak SLS i jego pochodnych jest miłą niespodzianką, bo większość drogeryjnych kosmetyków przeznaczonych dla młodych i/lub tłustych cer stawia na atak silnymi detergentami, które czynią więcej szkody, niż pożytku.

Jeśli miałabym coś zmienić, to tylko uczynić konsystencję nieco bardziej lejącą, by nie było potrzeby siłowania się z opakowaniem. 

Chwilowo zrobię sobie przerwę od niego i przetestuję kilka innych produktów, ale myślę, że jeszcze nie raz zawita w mojej łazience i będzie powitany z szeroko otwartymi ramionami.