środa, 6 listopada 2013

Czysta krew z lip tintem Bell

Co? Bell Permanent Make-up Lip Tint, odcień 1. 
Gdzie? Natura, Hebe
Za ile? Ok. 11zł/5,5g

OPAKOWANIE

Lip tint zamknięty jest w estetycznym i solidnym opakowaniu. Aplikator to bajka – nabiera odpowiednią ilość produktu, jest wygodny i precyzyjny.


ZAPACH, KOLOR, KONSYSTENCJA

Zapach jest delikatny, malinowy, nie utrzymuje się na ustach i nie powinien przeszkadzać w aplikacji.

Konsystencja typowa dla tego typu kosmetyków, czyli lekka i dość wodnista. Warto więc maksymalnie skupić się podczas nakładania i poświęcić tintowi trochę czasu, aby uniknąć nieregularności i wykraczania poza linię warg.

Wybrany przeze mnie kolor to 1. Można go stopniować – od lekkiego podkreślenia koloru ust za pomocą jednej warstwy, aż do całkowitego pokrycia soczystą, krwistą czerwienią, jeśli nałożymy dwie. I jest to czysta czerwień, pozbawiona różowych, pomarańczowych czy niebieskich tonów.

Ciężko oddać jego kolor na zdjęciach, więc musicie uwierzyć na słowo ;)



DZIAŁANIE

Produkt szybko zastyga, ale mamy wystarczająco dużo czasu na równomiernie rozprowadzenie i ewentualne poprawki. Niestraszne mu dotykanie ust, rozmowa czy suche przekąski, nie zostawia śladów na naczyniach. Możemy być pewne, że raz nałożony zostanie na swoim miejscu i zachowa intensywność. Niestety – nie radzi sobie z ciepłym, bardziej płynnym pokarmem. Pod wpływem takiego jedzenia schodzi nierówno, zdarza mu się tworzyć nieestetyczne grudki. Szybki demakijaż jest wtedy praktycznie niezbędny.

Należy pamiętać, aby nakładać go na czyste usta. Jak każdy lip tint, dość mocno wysusza, ale jeśli chcemy tego uniknąć zawczasu, lepiej nałożyć balsam na produkt, niż pod. W przeciwnym wypadku tint nie zaschnie i od razu zbierze się przy krawędziach warg.

Zmywa się szybko i bezproblemowo, co ważne – po takim zabiegu nie pozostawia trwałych plam na ustach, jak choćby recenzowany już SuperStay 10h Tint Gloss od Maybelline.


Bywa kapryśny, wymaga czasu i uwagi, ale kolor i trwałość pozwalają mi wybaczyć jego wady i chętnie do niego wracam. Aktualnie jest najczęściej używaną czerwienią w moim zbiorze :)
O innych poczytacie tutaj.

Lubicie czerwień na ustach? A może wybierając ten tint zdecydowałybyście się na inny odcień?

11 komentarzy:

  1. U Ciebie wygląda perfekcyjnie! Ja się do nich nie mogłam przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Po inne kolory chyba nie sięgnę, ale ten naprawdę mi przypasował.

      Usuń
  2. Szkoda, że ciepłe jedzenie mu nie służy, bo na ustach wygląda absolutnie przepięknie. Mój ulubiony odcień czerwieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też! Ale właśnie przy jedzeniu trzeba uważać...

      Usuń
  3. Bardzo lubię czerwień, to wydanie do mnie przemawia. Tylko jak na złość Naturę mi zamknęli, kiedy akurat zaczęłam robić tam zakupy. I gdzie go teraz dorwać? :(
    Piękne masz usta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza Naturą i Hebe widziałam szafy Bell jeszcze w sieci Drogerie Polskie. Poszukaj na ich stronie gdzie są najbliższe sklepy :)

      Dziękuję! :)

      Usuń
  4. też mam, akurat w ostatnim poście użyty tint, potwierdzam krwista czerwień, ale jaka trwałość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pięknie wygląda na Twoich ustach :)

      Usuń
  5. Bardzo ładnie to wygląda, fajny masz kształt ust :)
    Ja jakos nie lubie uzywac czegokolwiek na usta no chyba ze balsam albo wazeline w celu nawilzenia ;)
    Obserwuję ;)
    http://mojerecenzjekosmetyczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) ja ostatnio praktycznie nie wychodzę z domu bez konkretnego koloru na ustach :)

      Usuń