sobota, 28 grudnia 2013

2013: hity, kity, przemyślenia

Rok przełomowy w kształcie sinusoidy. Dużo się działo, były chwile przerażająco beznadziejne, były wybitnie szczęśliwe, były też chwile maksymalnie zaskakujące.

Zadbałam o siebie jak nigdy wcześniej. Skierowałam swoje kroki w stronę bardziej naturalnej pielęgnacji i chociaż nie zawsze przynosiła mi ona dobre efekty, to chcę nadal tą ścieżką dążyć.

Wielkim uzależnieniem stały się dla mnie perfumy, nagle zaczęłam odczuwać potrzebę codziennego noszenia pięknego zapachu. Spotkałam ich wiele - Angel i Alien Muglera, Jimmy Choo, trucizny Diora, magiczny oud Kiliana. 



Rozpoczęłam trening siłowy, który dał mi niesamowite efekty i sprawił, że w końcu totalnie zaakceptowałam swoje ciało. Większe mięśnie, zgubienie zbędnego tłuszczu, ogromna satysfakcja z faktu rosnącej siły i przede wszystkim nowa pasja: progres, pokonywanie słabości, zwiększanie obciążenia, nowe ćwiczenia, zdrowsza, bardziej przemyślana dieta... Wkręciłam się na dobre. Rok 2014 będzie rokiem kratki na brzuchu i bicepsów godnych Zuzki Light! :)

CCiekawy krem od Bell


Poznałam wiele świetnych i tych mniej zachwycających kosmetyków. Zapraszam więc na małe zestawienie hitów i kitów odkrytych w mijającym roku :)

Kliknięcie na obrazek przenosi do posta z recenzją:

HITY 2013

          
         

 Bell, CC Cream / L'biotica, Biovax maska do włosów słabych ze skłonnością do wypadania / Korund / Oil Medica, maska i odżywka do włosów olej kokosowy / Lovely, serum wzmacniające do paznokci

Maska do włosów, korund i serum z Lovely na stałe zagościły w mojej pielęgnacji - nie wyobrażam sobie z nich zrezygnować. To moje tegoroczne numery jeden! Spełniają swoje zadanie na 100%, nie fundując żadnych skutków ubocznych.

Olej kokosowy w tym wydaniu to wspaniały produkt i polecam spróbować każdemu niezależnie od typu włosów. Na razie odpuściłam go sobie i poszukuję coraz to nowych kosmetyków najlepszych do olejowania, gdyż nie próbowałam jeszcze wielu z tych popularniejszych, jak Sesa czy Khadi. Z kremu CC od Bell też na razie zrezygnowałam, ale wiem, gdzie w sytuacji awaryjnej szukać dobrego, lekkiego i taniego kosmetyku wyrównującego koloryt twarzy. 


KITY 2013

    



Under Twenty, multifunkcyjny antybakteryjny krem BB / Maybelline, Super Stay 10H tint gloss / Essence, superfine eyeliner pen 


Kitów było mniej. Krem BB od Under Twenty poległ na całej linii i nawet przyzwoity, odpowiednio jasny kolor nie mógł go uratować. Ten BB to dla mnie kwintesencja tego, czym nie powinien być kosmetyk do twarzy. Bubel jak się patrzy i dlatego zajmuje pierwsze miejsce na podium.

Tint Maybelline urzekł mnie soczystym kolorem i lakierowanym wykończeniem, ale reszta aspektów - trwałość i co najgorsza usuwanie go - okazała się mizerna. Z kolei eyeliner Essence zapowiadał się super, ale wystarczyło trochę odczekać, aby stał się niezdatny do użycia.

***

Niekosmetycznie

Z rzeczy niekosmetycznych - najbardziej w pamięć zapadły mi:


 Doctor Who, The Day of The Doctor, odcinek specjalny na 50-lecie serialu / Stephen King, Bastion


Dzień Doktora obejrzałam już trzy razy. Mimo kilku niezaprzeczalnych wad, całość zrobiła na mnie spore wrażenie, w odpowiednich momentach wzruszała i rozśmieszała, nie znudziła ani przez chwilę. Nie ma co ukrywać, mam bzika na punkcie DW i trzech Doktorów w jednym miejscu było dla mnie gwarancją wspaniałej zabawy.

Bastion to kolejna cegła Kinga (1000 stron!), którą pochłonęłam w ciągu kilku dni. Rozbudowana fabuła, mnogość miejsc i bohaterów mogłyby zgubić wielu pisarzy, ale Stephen skonstruował z góry różnorodności spójną i porywającą historię. Polecam nie tylko fanom mistrza. 






Londyn / Southampton / Warner Bros. Studio Tour London - The Making of Harry Potter

Londyn pokochałam - od pulsującej historią Tower i kontrastujących z nią drapaczy chmur, przez zjawiskowy Tower Bridge, majestatyczny Buckingham Palace, aż do klimatycznych skwerów i barów oraz zatłoczonych ulic pełnych czarnych taksówek, piętrowych autobusów i ludzi przebiegających na czerwonym świetle. W jednym zdjęciu i zdaniu nie da się wszystkiego opisać :) 

Do Southampton wróciłam ze swoistym sentymentem, odwiedzając dwa muzea poświęcone Titanicowi oraz miejsce w porcie, z którego wypłynął (no, prawie... wstęp do samego doku jest zabroniony). Imponująca wystawa przygotowana przez SeaCity Museum wywarła na mnie wielkie wrażenie i do dzisiaj ze szczególnym przejęciem wspominam m.in. mapę miasta pełniącą rolę podłogi jednej z sal, upstrzoną czerwonymi kropkami, zaznaczającymi domy, z których pochodziły ofiary katastrofy. 

Filmowy Hogwart wywołał chwile płaczu ze szczęścia i wzruszenia oraz uświadomił ogrom pracy jego twórców. 

***

Nie można zapomnieć o nowym członku rodziny :)



10 komentarzy:

  1. z cc cream jestem bardzo zadowolona ;) chociaz kolory moglybyc troche jasniejsze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie akurat najjaśniejszy jest wystarczająco jasny, może nie jest biały, ale i tak daje radę :)

      Usuń
  2. To dziwne, ale też z uporem maniaka psikam się codziennie, bo chcę ładnie pachnieć :) Kończą mi się perfumy Gucciego Rush 2 i czaję się na Miss Dior ;>
    Chciałabym wypróbować olejek Khadi, o którym wspomniałaś, ale jakoś tak... no nie wiem... skąpa jestem i żal mi tych sześciu dych...
    Jaki słodziak na końcu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, wcale nie dziwne :) bardzo lubię Miss Dior!

      Usuń
  3. Widzę, że dużo się działo u Ciebie :)
    Co do perfum Angel i Alien to uwielbiam te zapachy, zwłaszcza Angel - choć jednak bardziej podobają mi się na kimś, jak sama się spryskałam to coś było nie tak.. dlatego też zrezygnowałam z zakupu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też znam kilka takich zapachów, które najbardziej podobają mi się u innych, na sobie ich nie widzę, bo albo do mnie nie pasują, albo nie wystarczająco ładnie układają się na mojej skórze.

      Usuń
  4. "Bastion" mnie zmęczył trochę, uważam, że można by wprowadzić sporo skrótów bez szwanku dla fabuły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Kinga uwielbiam właśnie za bogate wątki poboczne, długie dygresje, więc każdą stronę czytałam bardzo chętnie.

      Usuń